Wyniki ostrzeżeniem dla Komorowskiego, nadciąga walka o wyborców Kukiza

Jesteśmy tuż po pierwszej turze wyborów prezydenckich, w których niewielką przewagą zwyciężył Andrzej Duda. W najbliższym czasie czeka nas walka o elektorat Pawła Kukiza, który niewątpliwie przechyli szalę zwycięstwa drugiej turze. Desperację Bronisława Komorowskiego w poszukiwaniu elektoratu widać gołym okiem po jego dzisiejszej deklaracji.

Wyniki sondażu exit poll przedstawiają się następująco: Andrzej Duda (PiS) - 34,8 proc., Bronisław Komorowski (PO) - 32,2 proc., Paweł Kukiz - 20,3 proc. Pozostali kandydaci poniżej 5 proc. To właśnie elektorat tej trójki ma kluczowe znaczenie. W tym momencie dwóch liderów prezydenckiego wyścigu walczy o głosy sympatyków trzeciego, gdyż różnica między nimi wynosi zaledwie kilka punktów procentowych. Nikt jednak nie spodziewał się, że druga tura wyborów prezydenckich będzie pojedynkiem Duda - Komorowski, a nie Komorowski - Duda.

Bawi mnie dzisiejsza deklaracja Bronisława Komorowskiego. Publiczne poparcie JOWów jest puszczeniem oka do wyborców Kukiza. Obecny prezydent deklaruje, że już wcześniej był zwolennikiem tego rozwiązania i chwali się, że podpisał ustawę wprowadzającą JOWy w wyborach do senatu.


Wideo opublikowane w poniedziałek po wyborach:


Obecny prezydent obiecuje przeprowadzenie referendum w trzech kwestiach dosyć mocno dotyczących życia publicznego:
1. Czy wprowadzić JOWy także w wyborach do Sejmu
2. Czy partie polityczne powinny być finansowane z budżetu państwa
3. Czy wprowadzić zasadę In dubio pro tributario, która będzie rozstrzygać wątpliwości w sprawach podatkowych na rzecz obywateli.


Nietrudno zauważyć, że deklaracja przeprowadzenia głosowań w tych sprawach jest bardzo chwytliwa dla ludzi. Dlaczego jednak Komorowski nie postulował tego w swoich przedwyborczych wypowiedziach? Dlaczego cały czas motywem przewodnim kampanii były "zgoda i bezpieczeństwo"? Czyżby ktoś zorientował się, że przeciwnik tanio skóry nie sprzeda?



Powoli przestaje działać główny motor napędowy elektoratu PO, czyli strach przed IV RP. Pierwsza tura jest przestrogą dla Platformy. Jeżeli nie zaczną walczyć, to może dojść do poważnych zmian na polskiej scenie politycznej.
Trwa ładowanie komentarzy...