O autorze
Młody pasjonat dziennikarstwa. Interesuję się polityką, prawem, nowoczesnymi mediami i ich wpływem na społeczeństwo. Od wielu lat działam w bardzo szybko rozwijającym się środowisku tzw. e-sportu. Mój blog będzie poświęcony przede wszystkim kwestiom społecznym oraz oddziaływaniu nowych mediów na ludzi.

Dzieci YouTube'a

Najpopularniejszych polskich YouTuberów ogląda kilkaset tysięcy młodych osób. Nieuniknione jest kształtowanie charakterów czy kreowanie poglądów widzów przez ich idoli. Nie brakuje skrajnych sytuacji, w których wpływ gwiazdy internetu na odbiorcę jest jednoznacznie negatywny.

Filmy najpopularniejszych twórców na YouTube osiągają od kilkudziesięciu tysięcy do nawet kilku milionów wyświetleń. Absolutnym redkordzistą na polskiej scenie jest kanał SA Wardęga. Dla jego kanału wynik 3-4 milionów wyświetleń jest normą, jednak duża część odbiorców nie pochodzi z Polski. Filmy Sylwestra Wardęgi nie są skierowane jednoznacznie do polskich odbiorców, mają dodane napisy anglojęzyczne, nawet ich tytuły są nadane w języku angielskim. Największym sukcesem Wardęgi był niewątpliwie film pt: Mutant Giant Spider Dog, w którym pies Sylwestra bardzo starannie przebrany za olbrzymiego pająka straszył przypadkowych ludzi. Produkcja ta odnotowała ponad 141 milionów wyświetleń.





Filmy na kanale SA Wardęga to jednak głównie tzw. pranki (żarty z przypadkowymi osobami) lub akcje prospołeczne (np. rozdawanie ubrań bezdomnym). Mimo tego, że jego produkcje uświadamiają część osób o potrzebie niesienia pomocy potrzebującym, to ich wpływ na charakter odbiorców nie jest znaczący.

Chciałbym skupić się na grupie mającej szczególny wpływ na kształtowanie osobowości swoich widzów. Mam na myśli grupę Let's Play'erów, czyli autorów nagrywających filmy ze swoich rozgrywek z gier komputerowych, jednocześnie komętujących swoje poczynania na żywo.
Publika tych kanałów to w dużej części osoby młode, nierzadko w wieku szkolnym czy gimnazjalnym. Osoby te pozbawione są często odpowiedniej dozy dystansu i poczucia humoru. Żart czy gra słów prowadzącego Let's Play może zostać odebrana dosłownie, bez zrozumienia.

Problem zaczyna się w miejscu, gdzie ulubiony autor staje się autorytetem, swoistym wzorem do naśladowania. Sytuacja taka występuje obecnie dość często wśród właśnie najmłodszej grupy odbiorców. Wielu twórców filmów na YouTube w swoich produkcjach przeklina lub używa nieprzyzwoitych wyrażeń. Robią to przede wszystkim aby wyrazić swoje emocje (często instynktownie) lub zażartować z sytuacji. Niestety nie każdy odczytuje płytko ukryte intencje twórców i bierze z nich przykład. Skrajna sytuacja miała miejsce podczas imprezy dla graczy Intel Extreme Masters 2015 w Katowicach, gdzie 10-cio latek przez kilka minut wyzywał kilka lat starszego chłopaka czekającego w kolejce do wejścia.



Na szczęście jest to bardzo skrajny przykład. Na zachowanie tego dziecka wpłynęły na pewno także czynniki inne niż filmy na YouTube, jednak widoczny jest udział twórców internetowych w kreowaniu charakteru tego chłopca.

Przykładem YouTubera często używającego wulgaryzmów w swoich materiałach jest Tomasz "Gimper" Działowy. W swoich filmach często zwraca się do swoich widzów per. "Cwelu", czy zadaje pytania "Kim ty ku#wo jesteś?". Oczywiście każda osoba zorientowana w twórczości Gimpera, lub chociaż znająca pojęcie dystansu i poczucia humoru, będzie w stanie odróżnić tego typu żartobliwe odzywki od prawdziwych wyzwisk. Niestety, nie wszyscy potrafią... Sam Gimper jest żywym symbolem dystansu do siebie. Na swoją stronę na facebooku wrzuca zdjęcia ośmieszające własną osobę, sam nazywa się lub pozwala nazywać "cwelem" czy "grubasem".

Kolejnym przykładem nadmiernego wpływu twórców internetowych na ich młodszych widzów jest tzw. "Gruby z YouConu" (Imprezy stworzonej przez YouTube'rów dla swoich widzów). Młody chłopak nieustannie przeszkadzał w panelu swoimi odzywkami inspirowanymi twórcami na YouTube, którzy mogli być jego autorytetami.



Tutaj sytuacja nie wygląda tak poważnie. Co najwyżej wiele osób rozbawi, jednak to zjawisko nie jest rzadkością. Mówię tutaj o szeroko obecnej w społeczeństwie internautów "kulturze YouTube'a", czy brutalniej "dzieciach YouTube'a".
Coraz częściej filmy ulubionych YouTuberów czy nowe mody do Minecrafta są przedmiotem rozmów na korytarzach w szkołach podstawowych. Nierzadko zdarzało mi się słyszeć w autobusie rozmowy dziesięciolatków o Lidze Legend czy "hardkorowej masakrze" (seria filmów z Minecrafta). Jest to problem, gdyż zamyka to dzieciom oczy na inną, nieco wyższą kulturę. Oczywiście nie można zabronić dwunastolatkom dostępu do YouTube'a i zmusić do czytania książek i chodzenia do teatru. Trzeba umieć zachować umiar, czego wiele dzieci i ich rodziców nie potrafią. Ilość czasu, jaki młodzi spędzają na YouTubie powoduje takie sytuacje jak np. to, że poza filmami let's play'erów dzieci nie znajdują żadnego innego tematu do rozmowy.

Autor, którego żartów i ewidentnej ironii nie jesteśmy w stanie odczytać, nie jest dla nas odpowiedni i nie powinniśmy przesadzać z ilością odbieranych treści, a na pewno nie brać sobie tej osoby za autorytet. To właśnie sytuacja niedojrzałości widza w stosunku do przekazywanej treści jest zagrożeniem.
Trwa ładowanie komentarzy...